Wypowiedź obrońcy GKS-u Jastrzębie, Dominika Kulawiaka, po wyjazdowym meczu w Niecieczy, który zakończył się zwycięstwem gospodarzy 2:0.
- Ciężko mi w to uwierzyć, że piłka ani razu nie wpadła do bramki… Na początku wyszliśmy trochę przestraszeni i straciliśmy bramkę w dość łatwy sposób. Później się obudziliśmy, prowadziliśmy grę, atakowaliśmy. Stworzyliśmy sobie kilka sytuacji, dwukrotnie trafiliśmy w słupek. Musimy to wykorzystywać, bo jesteśmy w trudnej sytuacji i musimy w końcu się przełamać.
- Na pewno nie możemy zwieszać głowy i musimy walczyć w każdym spotkaniu do samego końca. Z meczu na mecz gramy coraz lepiej, ale co z tego, skoro nie ma z tego punktów. Graliśmy dzisiaj z trudnym przeciwnikiem, ale pokazaliśmy, że umiemy grać w piłkę i stwarzać sobie dobre sytuacje, tylko nic nie chce wpaść… Ciężko mi powiedzieć, co jeszcze musimy zrobić, żeby zacząć punktować.
W pierwszym kwadransie więcej z gry mieli gospodarze, którzy swoją przewagę udokumentowali golem Putiwcewa w 11. minucie spotkania. Obrońca wykorzystał małe zamieszanie w polu karnym po rzucie wolnym i płaskim strzałem pokonał Drazika. Nasi zawodnicy jednak się nie podłamali i walczyli o doprowadzenie do wyrównania. Szansa na to przyszła w 24. minucie. Po błędzie w rozegraniu niecieczan piłka trafiła ostatecznie do Alego, lecz jego uderzenie zostało zablokowane. W odpowiedzi tuż obok słupka uderzał Wasielewski. Chwilę później z dystansu próbował Zejdler, jednak przeniósł futbolówkę minimalnie nad poprzeczką.
Ostatni kwadrans to zdecydowana dominacja naszego zespołu. W 34. minucie świetnym ofensywnym wejściem popisał się Bondarenko, który po dośrodkowaniu Jadacha, kompletnie niepilnowany w polu karnym, główkował nad poprzeczką. W 37. minucie wykazać musiał się Drazik, który nie dał się zaskoczyć po uderzeniu Misaka z 20 metrów. W 43. minucie bliski pokonania Loski był Szczepan, który z kilkunastu metrów trafił w słupek, a chwilę później z dystansu uderzał Feruga, ale golkiper gospodarzy nie musiał interweniować. Mimo bardzo dobrych szans po naszej strony, na przerwę gospodarze schodzili z jednobramkowym prowadzeniem.
W drugiej połowie jako pierwsi groźniej zaatakowali gospodarze, a konkretnie Stefanik, który z dystansu uderzył nad bramką. Następnie trzy bardzo groźne sytuacje stworzył nasz zespół. Najpierw ponownie w słupek trafił Szczepan, choć tym razem głową. Następnie dwoma identycznymi, choć dość ekwilibrystycznymi interwencjami, popisał się Loska po dobrych uderzeniach z dystansu Mroza i Jadacha. Termalica odpowiedziała dwoma celnymi uderzeniami Snopczyńskiego, z którymi bardzo dobrze poradził sobie Drazik oraz niecelnym strzałem Misaka po rzucie rożnym.
W 78. minucie z kontrą dwóch na jednego wyszła Termalica, a akcja zakończyła się faulem w naszym polu karnym. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Roman Gergel i pewnie pokonał Grzegorza Drazika. Cztery minuty później kolejny raz byliśmy blisko pokonania Loski, ale piłka po uderzeniu Mroza nieznacznie minęła bramkę. Niestety, dobra postawa naszego zespołu i sporo stworzonych sytuacji do zdobycia gola, nie przełożyły się na zdobycz punktową i z Niecieczy wracamy bez choćby jednego punktu…
16 października, Nieciecza, godz. 18:00
Bruk-Bet Termalica Nieciecza - GKS Jastrzębie 2:0 (1:0)
1:0 - Artem Putiwcew 11’
2:0 - Roman Gergel 78’ (rzut karny)
Bruk-Bet Termalica Nieciecza: Tomasz Loska - Marcin Grabowski, Roman Gergel, Samuel Stefanik (89. Michal Bezpalec), Patrik Misak (74. Adam Radwański), Paweł Żyra (58. Michal Hubinek), Piotr Wlazło (89. Tomasz Matuszewski), Marcin Wasielewski, Jonathan de Amo, Martin Zeman (58. Bartosz Snopczyński), Artem Putiwcew.
GKS Jastrzębie: Grzegorz Drazik - Mateusz Bondarenko, Szymon Zalewski, Kamil Jadach (66. Jakub Apolinarski), Farid Ali, Daniel Szczepan (74. Daniel Rumin), Dominik Kulawiak, Daniel Feruga (70. Lukas Bielak), Marek Mróz, Michał Rutkowski, Łukasz Zejdler.
Sędzia: Piotr Urban.
Żółte kartki: de Amo (Termalica) oraz Jadach, Zejdler, Bondarenko (GKS).
- Na pewno początek sezonu był słaby w naszym wykonaniu. W innych zespołach także jest sporo nowych zawodników, więc tym nie powinniśmy się za bardzo tłumaczyć. Pracujemy cały czas na pełnych obrotach, a mecz z Miedzią Legnica pokazał, że jesteśmy w stanie nawet wygrać z takim przeciwnikiem. Zabrakło trochę koncentracji w ostatnich minutach i straciliśmy dwa punkty. Wcześniejsze spotkania były na styku, traciliśmy bramkę po prostych błędach i nie potrafiliśmy tego odrobić. Musimy wyciągnąć wnioski w ten sposób, że w momencie straty bramki powinniśmy robić wszystko, żeby nie zwieszać głów i odrobić te straty.
- Czy mecz w Legnicy był najlepszy w tym sezonie? Na pewno pierwsza połowa była dobra, bo nie pozwalaliśmy przeciwnikowi na zbyt dużo. Trener Ściebura zwraca dużą uwagę na poruszanie się w defensywie. Mieliśmy z tym problem na samym początku sezonu, ale z meczu na mecz wygląda to coraz lepiej. Czujemy to na boisku, jesteśmy bardziej skonsolidowani, bliżej siebie, każdy pracuje jeden za drugiego i oby tak dalej.
- Po analizach gry Termaliki, które mieliśmy, widać, że jest to jeden z lepszych zespołów w tej lidze. Nawet z Arką, mimo, że to spotkanie przegrali, byli lepsi. Czeka nas naprawdę ciężkie zadanie, ale mamy na to spotkanie swój plan. Chcemy przede wszystkim zagrać dobry mecz i zacząć regularnie punktować.
- Jeśli chodzi o mój pobyt w Jastrzębiu, to wszystko jest ok, czuję się w zespole bardzo dobrze. Do pełni szczęścia brakuje tylko lepszych wyników, ale myślę, że ciężką pracą wyjdziemy z tego wszyscy razem.

