W czwartek od samego rana wspólnie z pracownikami Grupy Pamapol S.A. odwiedzaliśmy szpitale w Raciborzu, Rybniku, Cieszynie i Jastrzębiu-Zdroju. W ręce pracowników szpitali została przekazana żywność w ilości ponad 14 000 produktów.
Pamapol to polskie przedsiębiorstwo zajmujące się produkcją dań gotowych. Produkty marek należących do firmy, np. naturalne, gotowe do spożycia na ciepło lub na zimno owsianki, zupy i sosy Healthy Mind czy dania mięsne Spichlerz Rusiecki, które wchodziły w skład przekazanej żywności zapewne wielu z Was są dobrze znane. Nic dziwnego - Pamapol jest wiceliderem branży przetwórstwa mięsno-warzywnego w naszym kraju. Firma przekazała aż 6 ton swoich produktów.
- Codzienna praca personelu medycznego wymaga wsparcia nie tylko w zakresie specjalistycznego sprzętu i podstawowych artykułów ochrony, ale także wartościowych posiłków. Dlatego przy wsparciu klubu GKS Jastrzębie, wyszliśmy naprzeciw tym potrzebom, zaopatrując placówki w województwie śląskim. Jesteśmy pewni, że przekazane produkty wspomogą personel medyczny w sytuacji ogromnego zaangażowania i braku czasu – powiedział Bartosz Półgrabia, Wiceprezes Zarządu Pamapol S.A., Dyrektor Generalny zakładu produkcyjnego w Ruścu.

W imieniu klubu szpitale odwiedzili prezes Dariusz Stanaszek, trener Jan Woś oraz nasz wszechobecny dział marketingu, natomiast firmę Pamapol reprezentował Gabriel Garsztka - manager ds. kluczowych klientów.
- Jesteśmy bardzo zadowoleni, że do naszej akcji pomocy szpitalom, dołączyła tak duża firma, jaką jest Pamapol. Produkty, które zostały dostarczone do szpitali, w dodatku w tak imponującej ilości, na pewno pomogą personelowi medycznemu skupić się jeszcze bardziej na codziennej, tak trudnej i stresującej pracy. My w imieniu całej społeczności jaką skupia nasz klub, bardzo dziękujemy Pamapolowi za dołączenie do akcji oraz ofiarowanie swoich produktów szpitalom - powiedział prezes GKS-u Jastrzębie, Dariusz Stanaszek.
- Jest to bardzo fajna inicjatywa w tych trudnych czasach. Z jednej strony takie akcje na pewno jednoczą całe środowisko, a z drugiej pozwalają wyrazić wdzięczność dla ludzi, którzy są w tej chwili na pierwszej linii ognia, bo oni niestety nie mają wyboru i nie mogą tak jak my czy piłkarze pracować zdalnie. Ogromny szacunek i słowa uznania należą się firmie Pamapol, która zdecydowała się pomóc. Powszechnie wiadomo, że teraz większość przedsiębiorstw raczej tnie koszty i robi wszystko, żeby w tym ciężkim okresie zaoszczędzić. Jednak, jak widać, znajdują się i takie, które mimo własnych problemów są w stanie wesprzeć taką inicjatywę - podsumował trener Jan Woś.

Mimo nawału obowiązków, Dyrektor Szpitala Śląskiego w Cieszynie - Czesław Płygawko, znalazł dla nas czas i w kilku zdaniach skomentował akcję. - Jesteśmy bardzo wdzięczni za okazaną pomoc. Mamy ogromne zapotrzebowanie na różnego rodzaju artykuły, w tym oczywiście środki ochrony osobistej, jednak przekazana żywność również spadła nam w tym momencie jak z nieba. Przeszliśmy na 24-godzinny system zmianowy i na dniach może się zdarzyć tak, że pracownicy po skończonej zmianie nie będą się udawali do swoich domów, a do hoteli. W ten sposób chcemy zmniejszyć ryzyko zakażeń wśród członków ich rodzin. Dlatego możliwość zapewnienia posiłków pracownikom, którą mamy między innymi dzięki tej akcji, jest dla nas niezwykle cenna i ważna.

Choć maski zasłaniały wszystkim usta i nosy, to z oczu pracowników łatwo było wyczytać radość i wdzięczność. Właśnie te emocje i poczucie, że w jakiś sposób wspomagamy główny front walki z wirusem, motywują nas do dalszego działania.
Dlatego w najbliższym czasie możecie się spodziewać kolejnych relacji związanych z akcją. Zdradzamy, że będzie to m.in. przekazanie produktów marki TORK od firmy Essity Poland, w realizacji którego pomogły nam związki zawodowe z jastrzębskich kopalń oraz nasz sponsor, firma Tomato.
[FOTO] GALERIA "6 ton żywności od Pamapol S.A. dla pracowników szpitali!"
{eventgallery event='AIPdiH4Jym6R9vV5o-fcpHz4pZO-9zz-RAWgsgyhLRfs9gHE1o-9j6nyI_eayQ2OQWaoCPp-aH0j' attr=images mode=lightbox max_images=15 thumb_width=100 offset=0 }
Najlepszy piłkarz, przeciwko któremu grałeś?
Carlitos
Najlepszy piłkarz, z którym grałeś?
Arkadiusz Milik
Piłkarski idol?
Thiery Henry
Ulubiony zagraniczny klub?
Arsenal Londyn
Najlepszy trener?
Jurgen Klopp
Najlepszy mecz w Twoim wykonaniu?
Jest cały czas przede mną. A tak serio, to żaden konkretny nie zapadł mi w pamięci. Zawsze doszukuję się najdrobniejszych błędów, przez co nawet jak zagram dobry mecz, to szczegółowo go analizuję i dochodzę do wniosku, że to nie było najlepsze spotkanie w moim wykonaniu.
Najgorszy mecz w Twoim wykonaniu?
Pierwsza połowa w meczu ze Stomilem Olsztyn, gdy jeszcze grałem w Górniku Zabrze. Miałem bardzo duży udział przy straconych bramkach.
Przesąd przed meczem?
Zawsze przed wejściem na murawę przeżegnam się.
Największy dowcipniś w GKS-ie?
Daniel Liszka i Kamil Adamek
Najlepszy obecnie piłkarz Fortuna 1 Ligi?
Farid Ali
Kto z GKS-u zrobi największą karierę?
Hobby?
Czytanie i inwestowanie
Ulubiona potrawa?
Pierogi
Ulubiona muzyka/wykonawca?
Ed Sheeran
Ulubiona książka?
Nie mam ulubionej, większość tych, które czytam, podobają mi się. Są to książki głównie o inwestowaniu, równowadze psychicznej i emocjonalnej.
Ulubiony film?
Never Back Down
Ekstraklasa czy Premiership w tv?
Premiership i Fortuna 1 Liga
Twoja największa zaleta?
Pracowitość
Twoja największa wada?
Też pracowitość, ponieważ przez to zaczynam robić wiele rzeczy, zaniedbując inne.
Jak zajmujesz sobie czas podczas dni, kiedy przez siły wyższe nie trenujesz z drużyną?
Rano trening, później chwila dla rodziny, po południu kolejny trening.
W jakim klubie widzisz siebie za 5 lat?
Arsenal Londyn
Wymarzona liga, w której chciałbyś zagrać?
Liga angielska
Plan na „po karierze”?
Jeszcze nie wiem, czy coś związanego z piłką. Dużo rozmyślam co chciałbym robić i jeszcze nie poznałem siebie na tyle, żeby wiedzieć, w czym oprócz piłki czułbym się najlepiej.
Które miejsce zajmie GKS w tym sezonie?
Czwarte
Kto awansuje do Ekstraklasy?
Podbeskidzie Bielsko-Biała, Stal Mielec, GKS Jastrzębie
W 20. kolejce sezonu 1988/1989 podejmujemy przy Kasztanowej drużynę Pogoni Szczecin. Fanów portowej jedenastki w Jastrzębiu-Zdroju pojawiło się ok. 20 z flagą. Naszemu zespołowi udało się wygrać trzy spotkania pod rząd: z Wisłą Kraków, Stalą Mielec oraz właśnie z Pogonią 3:2. Po pierwszej połowie było 0:0, ale po przerwie jastrzębscy piłkarze wzięli się do roboty i po golach Kuśmierskiego, Biczaka i Krausa prowadzili 3:0. Była szansa na dodatkowy punkt (wtedy za zwycięstwo różnicą minimum trzech goli zamiast dwóch punktów przyznawano trzy, a drużynie przegranej odejmowano jeden - przyp. red.). Drużyna z dalekiego Szczecina jednak się nie poddała i strzeliła dwa gole. Później dalej naciskała, lecz nasi piłkarze dowieźli korzystny wynik do końca. W pięciu wiosennych kolejkach GKS zdobył siedem punktów i liczył się w walce o utrzymanie. Kolejny mecz to wyjazdowe derby z chorzowskim Ruchem i wiadomo było, że o punkty będzie bardzo trudno. Po pierwszej połowie GKS przegrywał 1:0 po golu „Gucia” Warzychy. Po przerwie dołożył on jeszcze dwa gole, kompletując hat-tricka. Po bramce strzelili także Szuster i Nowak, i nasi chłopcy musieli pogodzić się z porażką 5:0 oraz odjęciem jednego punktu. Fani GKS-u udali się na ten wyjazd pociągiem w ok. 400 osób. W Mikołowie Ruch próbuje obrzucić pociąg kamieniami. Jastrzębscy fani wybiegają z pociągu, ratując się ucieczką. Na stadionie dotarło do nas jeszcze ok. 10 kibiców GKS-u Katowice, a sam mecz oglądało ok. 18 000 osób. Był to jeden z meczów z największą ilością kibiców z udziałem GKS-u Jastrzębie w całej jego historii. Kibice obu drużyn oflagowali dość dobrze swoje sektory i prowadzili kapitalny doping.

Po kompromitacji z Ruchem nikogo nie trzeba było przekonywać, że złość będzie trzeba rozładować na następnym rywalu, czyli Widzewie Łódź. GKS pokonał łodzian 1:0 po golu Bogdana Kuśmierskiego w samej końcówce meczu. Za drużyną z włókienniczego miasta podążyło 30 fanów. W tej grupie było paru kibiców Karpat Krosno z dwiema flagami. W następnej kolejce, rozgrywanej w środowe popołudnie, GKS udał się w podróż do Zabrza. Górnik Zabrze wraz z GKS-em Katowice i Ruchem Chorzów walczył o mistrzostwo Polski. W 18. sekundzie Józef Ryłko nieprzepisowo zatrzymał zawodnika Górnika i został podyktowany rzut karny, którego na gola zamienił Cyroń. Nasi piłkarze starali się doprowadzić do remisu i mieli parę okazji, ale bez efektów bramkowych. W drugiej połowie ponownie Cyroń zdobywa gola i przegrywamy 2:0. Jastrzębscy szalikowcy udali się do Zabrza z przesiadką w Katowicach. Było nas ok. 100. Kolejny domowy mecz to pojedynek z Olimpią Poznań. Trzeba było go wygrać, by liczyć się w walce o utrzymanie. Niestety lepsze wrażenie sprawili goście i wygrali 2:1, choć nasi bardzo się starali. Kibiców z Lasku Golęcińskiego na południu Polski nie stwierdzono. 
Sześć dni później, w sobotę o godzinie 11:00, GKS grał na wyjeździe we Wrocławiu ze Śląskiem i była to najwyższa porażka naszego zespołu obok meczu z Ruchem (0:5) w najwyższej klasie rozgrywkowej. Kibiców jastrzębskiej drużyny pofatygowało się do Wrocławia tylko 20. Gdy kupowali bilety, GKS strzelił gola w 2. minucie (Kuśmierski). Jednak kiedy dotarli na swój sektor w 7. minucie, było już 2:1 dla Śląska. Piłkarze z Wrocławia dołożyli jeszcze cztery gole. Wynik 6:1 mówi sam za siebie. Trzy bramki zdobył reprezentant Polski, Ryszard Tarasiewicz, obecny trener tyskiego GKS-u. Smutni kibice GKS-u Jastrzębie wracali pociągiem do domu. W środku tygodnia GKS zagrał z Górnikiem Wałbrzych, który tak jak my, bronił się przed spadkiem z ekstraklasy. Jastrzębianie po golach Krausa i Łuczaka wygrali 2:0. Drużynę z Wałbrzycha dopingowało ok. 20 kibiców. O końcówce sezonu i barażach o pozostanie w pierwszej lidze w następnym numerze.
Strajkowicz
Po sezonie 1971/72 uwieńczonym awansem, zespół GKS Jastrzębie znalazł się w grupie I trzeciego szczebla rozgrywek, nazywanego klasą międzywojewódzką. Po raz pierwszy w swojej krótkiej historii, górniczy klub miał grać z drużynami spoza Górnego Śląska. Na jastrzębian czekały m.in. drużyny z Zielonej Góry, Nysy, Brzegu czy Oławy. Niemniej interesująco zapowiadały się także starcia z rywalami zza miedzy: GKS-em Wodzisław i Górnikiem Radlin. W sezonie 1972/73 drużynę z Jastrzębia miał prowadzić trener Witold Wilczek.
Przed rozpoczęciem sezonu jastrzębianie udali się na obóz przygotowawczy do NRD. Tam rozegrali kilka sparingów odnosząc zwycięstwa z Neubrandenburg i Stroelitz. Debiut w III lidze, i to przed własną publicznością, nie wypadł jednak najlepiej. W derbach ROW jastrzębianie przegrali z Górnikiem Radlin 1:3. Na pierwsze zwycięstwo GKS-u przyszło czekać do 3 kolejki, kiedy górnicy pokonali HKS Małapanew Ozimek 3:1. W następnych spotkaniach okazało się, że o kolejne zwycięstwa, a nawet i remisy, nie będzie tak łatwo. Kibice bardzo liczyli na wygraną w meczu z GKS-em Wodzisław, jednak derbowe spotkanie zakończyło się podziałem punktów. W połowie rundy drużyna z Jastrzębia sytuowała się w dolnej części tabeli, choć styl gry był lepszy od wyników. W następnych meczach zwyżkująca forma przyniosła jednak lepsze rezultaty. Jedyną wpadką był remis 1:1 z ostatnim MZKS Nysa. Goście zdobyli swojego pierwszego gola w sezonie, a był to mecz 12 kolejki!

Na półmetku rozgrywek GKS uplasował się w środku tabeli z przewagą 3 punktów nad strefą spadkową. „Zajmowana dziewiąta pozycja w tabeli nie jest zła – przyznał w „Nowinach” kierownik sekcji Stanisław Koczor – ale przy większej koncentracji zawodników mogliśmy się uplasować o kilka miejsc wyżej. Straciliśmy 7 punktów u siebie. To stanowczo za wiele. Kilka nieudanych występów miała nasza defensywa”. Jednocześnie zaznaczył, że „jako beniaminek zamierzamy właściwie w tej edycji rozgrywek zaaklimatyzować się na stałe wśród zespołów klasy międzywojewódzkiej”.
Zimą zespół trenował w hali widowiskowo-sportowej, a następnie udał się na obóz do Zakopanego. Rozegrał też kilka sparingów, w których pokonał m.in. Post Neubrandenburg, GKS Tychy i MZKS Niedobczyce. Sprawy szkoleniowe przejął Gerard Lizurek.
Okres przygotowawczy został dobrze przepracowany i na efekty nie trzeba było długo czekać. Już w pierwszym meczu rundy wiosennej jastrzębianie pokonali na wyjeździe Górnik Radlin 1:0 psując gospodarzom obchody półwiecza klubu. W następnych meczach GKS radził sobie równie dobrze, uzyskując domowe zwycięstwa i wyjazdowe remisy. Szczególnie dużym zainteresowaniem kibiców cieszył się mecz w Wodzisławiu, gdzie po interesującym spotkaniu oba GKS-y podzieliły się punktami. Po tym meczu Jastrzębie zajmowało już 6 lokatę w tabeli. Na tym jednak piłkarze GKS-u nie poprzestawali. Grając ofensywny futbol, zdobywali dużo bramek i kompletowali kolejne zwycięstwa (m.in. 6:0 z Grunwaldem Halemba i 5:0 z MZKS Nysa), które na finiszu rozgrywek wywindowały górniczy zespół na 3 miejsce w tabeli.
W tym momencie PZPN postanowił przeprowadzić reorganizację rozgrywek. Okazało się wówczas, że nowa formuła daje jastrzębianom… awans do II ligi! Przypomnijmy, że był to drugi awans z rzędu! Dla działaczy i kibiców była to fenomenalna informacja. Zespół czekała rywalizacja na szczeblu krajowym i to z uznanymi markami.
Warto przywołać nazwiska bohaterów, którzy ten historyczny awans wywalczyli: Jerzy Poremba, Rajnard Koterba, Herbert Trąbka (bramkarze), Ewald Adamiec, Czesław Bugdoł, Oskar Gawron, Piotr Lajda, Alfred Potrawa, Edward Szynol, Jerzy Wojtek, Andrzej Gluza, Jan Kłosek, Edward Kokoszka, Krystian Maniurka, Jerzy Oleś, Edward Paszek, Władysław Gładyś, Helmut Grajner, Zbigniew Kopiec, Bronisław Majcherek, Teodor Twardowski. Najwięcej bramek zdobyli: Twardowski – 10, Gładyś – 8 i Majcherek – 6.

