Galeria z meczu Siarka Tarnobrzeg - GKS 1962 Jastrzębie.
Foto: Wiktoria Reorowicz
Foto: Wiktoria Reorowicz
Jarosław Skrobacz (GKS 1962 Jastrzębie): Wygraliśmy dzisiaj spotkanie na trudnym terenie, gdzie wcześniej wygrał tylko Radomiak. Seria ostatnich sześciu spotkań Siarki budziła w nas na pewno duży szacunek i pokorę. Tym bardziej, że my ostatnich meczów nie możemy zaliczyć do najbardziej udanych. Dzisiaj wyglądało to lepiej. Paradoksalnie grając w dziesiątkę osiągnęliśmy największą przewagę i już kilka minut wcześniej mogliśmy strzelić bramkę. Cieszymy się z trzech punktów i wracamy zadowoleni do domu.
Włodzimierz Gąsior (Siarka Tarnobrzeg): Gratuluję GKS-owi trzech punktów. Uważam, że wygrał zasłużenie. Byliśmy dzisiaj słabsi. Do momentu czerwonej kartki mecz był wyrównany. Paradoksalnie od tego momentu my jesteśmy słabsi od gości. Wiedziałem, że Jastrzębie jest drużyną solidnie piłkarską. Uważam, że należą do jednych z najlepiej grających drużyn w tej lidze i przegraliśmy zasłużenie. Nie mamy długiej ławki rezerwowych, GKS wygląda zupełnie inaczej pod tym względem. Nasze zmiany nic nie wniosły i biorę tą porażkę również na siebie. Grając z GKS-em na remis, taki wynik byłby dla nas korzystny. Życzę drużynie z Jastrzębia kolejnych dobrych wynikow, uważam, że idą w dobrym kierunku. Widać zgranie i styl tego zespołu. Są na dobrej drodze, aby odnosić kolejne sukcesy.
Pierwsza połowa spotkania w Tarnobrzegu była bardzo wyrównana, z optyczną gospodarzy. Lepsze sytuacje do zdobycia bramki stworzył jednak nasz zespół. W 16. minucie Jadach ładnie wypuścił Gancarczyka, ten minął bramkarza i z ostrego kąta oddał strzał, ale obrońcy Siarki bez problemów zdołali wybić piłkę sprzed bramki. Po upływie pół godziny gry po dobrze rozegranym rzucie rożnym i strzale zza pola karnego Damiana Tronta Siarkę od straty bramki uchronił słupek.
Po stronie gospodarzy najgroźniej było po uderzeniach Mikity, ale najpierw po strzale głową piłka wylądowała na górnej siatce, a następnie w dobrej sytuacji uderzył tylko w boczną siatkę. Grzegorz Drazik nie miał w tej części gry zbyt wiele roboty, broniąc jeszcze dwa niegroźne uderzenia z dystansu.
W 41. minucie stworzyliśmy kolejną okazję do otworzenia wyniku. Dość przypadkowo sam przed Karolem Dybowskim znalazł się Farid Ali, decydując się na lobowanie, lecz uderzył zbyt mocno i piłka wylądowała tuż za poprzeczką.
Drugą połowę mógł świetnie otworzyć Krzysiek Gancarczyk, lecz po podaniu od Jadacha w dobrej sytuacji nie zdołał opanować piłki w polu karnym. W odpowiedzi na bramkę Drazika głową pod poprzeczkę uderzał Patryk Mikita, ale Grzesiek popisał się świetną interwencją, wybijając futbolówkę na rzut rożny.
W momencie, kiedy zaczęliśmy osiągać przewagę w tym spotkaniu, Siarka wyprowadziła groźną kontrę, którą faulem taktycznym tuż przed polem karnym przerwał Dominik Kulawiak, za co otrzymał czerwoną kartkę. Z rzutu wolnego dla gospodarzy z siedemnastego metra nic jednak nie wyszło.
Mogło się wydawać, że gdy Siarka grała z przewagą jednego zawodnika, zacznie atakować. Jednak nasz zespół nie cofnął się, cały czas próbując zdobyć bramkę i to my posiadaliśmy nieznaczną przewagę. W 81. minucie z rzutu wolnego uderzał Farid Ali, a piłkę głową na rzut rożny wybijał Witasik. Po chwili po rzucie rożnym mieliśmy niesamowitego pecha. Kamil Adamek najpierw głową trafił w poprzeczkę, a po kilku sekundach w słupek.
Pech opuścił nas w następnej sytuacji. Po akcji Krzysztofa Gancarczyka i zagraniu w pole karne strzał Kamila Adamka najpierw został zablokowany, ale dobitka wylądowała już w bramce i wyszliśmy na prowadzenie. W doliczonym czasie gry wynik meczu uderzeniem z bliska ustalił Dominik Szczęch i wywozimy z Tarnobrzegu bardzo zasłużone trzy punkty, mimo, że ostatnie pół godziny graliśmy w osłabieniu. Brawo!!!
14 października, Tarnobrzeg, godzina 15:00
Siarka Tarnobrzeg - GKS 1962 Jastrzębie 0:2 (0:0)
0:1 - Kamil Adamek (87 min.)
0:2 – Dominik Szczęch (90+3 min.)
Siarka Tarnobrzeg: Karol Dybowski - Mateusz Janeczko, Mateusz Broź (69. Konrad Zaradny), Mateusz Czyżycki (64. Jakub Głaz), Kamil Radulj (89. Cezary Kabała), Grzegorz Płatek, Michał Dawidowicz, Dawid Kubowicz, Piotr Witasik, Dawid Witkowski, Patryk Mikita (64. Krzysztof Ropski).
GKS 1962 Jastrzębie: Grzegorz Drazik - Oskar Mazurkiewicz, Piotr Pacholski, Kamil Szymura, Dominik Kulawiak, Bartosz Semeniuk (50. Kacper Kawula), Damian Tront, Farid Ali (84. Dominik Szczęch), Kamil Jadach (90. Tomasz Dzida), Damian Zajączkowski (54. Kamil Adamek), Krzysztof Gancarczyk
Sędzia: Paweł Malec (Łódź).
Żółte kartki: Janeczko, Kubowicz, Płatek (Siarka) oraz Semeniuk, Adamek (GKS).
Czerwona kartka: Kulawiak (GKS).
W wyjściowym składzie, w porównaniu do meczu z Garbarnią Kraków, nastąpiły dwie zmiany. W pierwszym składzie znalazło się miejsce dla Damiana Zajączkowskiego oraz Krzysztofa Gancarczyka, który wraca po pauzie za cztery żółte kartki. Krzysiek będzie nominalnie naszym najbardziej wysuniętym zawodnikiem w tym spotkaniu. Zastąpi on na tej pozycji, także pauzującego za czwartą żółtą kartkę, Daniela Szczepana, a „Zając” wskoczył do składu w miejsce Marcina Rudy. Do Tarnobrzegu nie udali się również Wojciech Caniboł (pauza za cztery żółte kartki), Dawid Weis (pauza za czerwoną kartkę) i Szymon Stach. Do kadry meczowej wraca też Kacper Kawula, który odcierpiał już karę za czerwoną kartkę obejrzaną w spotkaniu przeciwko Wiśle Puławy.
GKS 1962 Jastrzębie: Grzegorz Drazik - Oskar Mazurkiewicz, Piotr Pacholski, Kamil Szymura, Dominik Kulawiak, Bartosz Semeniuk, Damian Tront, Farid Ali, Kamil Jadach, Damian Zajączkowski, Krzysztof Gancarczyk.
Ławka rezerwowych: Bartosz Szelong, Kacper Kawula, Marcin Ruda, Tomasz Musioł, Dominik Szczęch, Tomasz Dzida, Kamil Adamek.
Cztery mecze bez zwycięstwa. Można mówić o jakimś małym dołku?
Jarosław Skrobacz: Na pewno liczyliśmy na większą zdobycz punktową w ostatnich meczach, ale z drugiej strony te spotkania były bardzo ciężkie. Wiedzieliśmy z kim gramy. Z wyjazdów na Wartę i Radomiak przywieźliśmy punkt. Ale na pewno niedosyt jest po spotkaniach u siebie, bo w dwóch zdobyliśmy tez tylko jeden punkt. Myślę, że z Puławami i z Garbarnią ten wynik mógł być lepszy. Cały czas jednak w każdym meczu gramy o pełną pulę, nic się nie zmienia. Zdobycz punktowa, którą mamy, pozwala na spokojniejsze spojrzenie na całą tą sytuację. Niemniej, zamierzamy jeszcze do końca rundy trochę punktów zdobyć.
Kolejny raz będzie Pan zmuszony do rotacji składem z powodu kolejnych zawodników, którzy pauzują za kartki. To chyba nie sprzyja stabilizacji w grze zespołu?
Z tym się trzeba zawsze liczyć. Wiadomo, że kiedy przychodzi ósma, dziesiąta czy dwunasta kolejka, to ktoś wypadnie za kartki. Sezon jest długi, więc trafią się choroby czy urazy. Dobrze, że mamy w tej chwili taką kadrę, że mamy możliwości roszady. W tej chwili troszkę poprawia się sytuacja z młodzieżowcami, bo wraca Kacper Kawula, a treningi po urazie wznowił Szymon Stach. Pod tym kątem będzie lepiej. Możemy mówić o pechu, że kiedy Kacper dostał czerwona kartkę, to w tym samym czasie wypadł Stach, a urazu nabawił się Bartek Semeniuk. Trzeba sobie jednak z tym radzić i nie narzekać.
Ma Pan duży ból głowy przed meczem z Siarką jeśli chodzi o wybór składu?
Wypadli Caniboł i Szczepan. Jeśli to są nasi etatowi zawodnicy, którzy jeszcze niedawno strzelali najwięcej bramek, to daje to do myślenia. Zabezpieczaliśmy się jednak przed tym wcześniej, szukając różnych opcji i możliwości zestawienia składu i jedna z nich będzie wykorzystana w meczu przeciwko Siarce Tarnobrzeg.
Nasz najbliższy rywal jest ostatnio w bardzo dobrej formie. Wygrywa mecz za meczem, zdobywając przy okazji sporo bramek.
Ostatni mecz przegrali w Legionowie, a w ostatnich sześciu meczach zanotowali pięć zwycięstw i jeden remis, więc jest to imponująca seria. Strzelili też więcej bramek od nas. Na pewno tacy zawodnicy jak Mikita czy Broź, to zawodnicy ograni w pierwszej lidze i ekstraklasie. Zresztą w każdym z tych zespołów, z którymi gramy, tacy zawodnicy są. Oczywiście przeanalizujemy jeszcze grę Siarki i zwrócimy uwagę na ich mocne strony, ale spróbujemy także znaleźć te słabsze. W tej lidze trzeba wszystkich szanować, z każdym można punkty stracić, ale też każdy z każdym może wygrać. To, że Siarka od dawna nie przegrała u siebie, to nie znaczy, że ta seria się nigdy nie skończy, bo kiedyś musi.
Mówi Pan o szukaniu słabszych elementów w grze Siarki, a jeśli chodzi o to co u nas ostatnio szwankuje, czyli obrona przed stałymi fragmentami gry? Przeciwko Garbarni straciliśmy w ten sposób dwie bramki.
Po stałym fragmencie straciliśmy bramkę w Łodzi, gdzie wydaje mi się, że było w tym więcej przypadku niż zamierzonego zagrania. A teraz? Kiedy mamy wyznaczone krycie jeden na jeden i kiedy jesteśmy w obronie mieszanej, to co możemy powiedzieć. Ktoś się spóźnił, ktoś nie zareagował w odpowiednim momencie, ktoś wyskoczył niżej niż powinien i stało się. Kiedy my zdobywaliśmy bramki po stałych fragmentach, to nikt na to nie patrzył, że przeciwnik się nie przygotował i akurat wygraliśmy walkę w powietrzu. Tak też się zdarzyło tym razem. Zdarza się to nawet reprezentacji, mimo, że w składzie są zawodnicy dobrze grający głową, jak Glik czy Krychowiak. To są normalne elementy gry. Oczywiście trzeba z tego wyciągnąć wnioski, ale też podejść do tego z rozsądkiem.
Po nienajlepszym początku sezonu w ostatnich tygodniach Siarka wrzuciła zdecydowanie wyższy bieg i obecnie zajmuje już piąte miejsce w tabeli, tracąc do naszego zespołu tylko dwa punkty. Ostatnią porażkę nasi sobotni rywale ponieśli 26 sierpnia (6 kolejka), uznając wyższość Legionovii Legionowo. Od tego czasu podopieczni trenera Włodzimierza Gąsiora zanotowali pięć zwycięstw oraz jeden remis i co godne odnotowania strzelili w tych meczach aż 16 bramek. Najlepszymi strzelcami Siarki są z czterema bramkami na koncie Mateusz Broź oraz Krzysztof Ropski, a w ostatnich dwóch spotkaniach dobrą formę prezentuje także Patryk Mikita (18 meczów w ekstraklasie w barwach Legii Warszawa i Widzewa Łódź, 1 bramka), zdobywając dwie bramki.
Przeciwko Siarce graliśmy w przeszłości tylko dwa razy. W sezonie 1989/90 w rozgrywkach II ligi dwukrotnie lepsza była Siarka, oba mecze zwyciężając 2:0.
Dla nas mecz z Siarką będzie okazją do przełamania passy czterech spotkań bez zwycięstwa. W odniesieniu pierwszego zwycięstwa od 9 września zespołowi nie będą mogli pomóc Daniel Szczepan i Wojciech Caniboł pauzujący za cztery żółte kartki oraz Dawid Weis, zdyskwalifikowany za czerwoną kartkę z meczu w Radomiu.
Mecz rozpocznie się w sobotę, 14 października, o godzinie 15:00 w Tarnobrzegu.
Najlepszy piłkarz, przeciwko któremu grałeś?
Łukasz Piszczek
Najlepszy piłkarz, z którym grałeś?
Kamil Vacek
Piłkarski idol?
Luka Modrić
Ulubiony zagraniczny klub?
Real Madryt
Najlepszy trener?
Zinedine Zidane
Najlepszy mecz w Twoim wykonaniu?
Mam nadzieję, że przede mną
Najgorszy mecz w Twoim wykonaniu?
Kilka ich było
Przesąd przed meczem?
Nie mam
Kto z GKS-u zrobi największą karierę?
Tomasz Dzida
Najlepszy dowcip z szatni?
Dużo ich było
Największy dowcipniś w GKS-ie?
Dawid Weis
Najlepszy obecnie piłkarz II ligi?
Kamil Jadach
Twój pseudonim w drużynie?
Marcin
Hobby?
Sport i filmy
Ulubiona potrawa?
Spaghetti mojej dziewczyny
Ulubiona muzyka/wykonawca?
Wszystko co wpadnie w ucho
Ulubiona książka?
Nie mam ulubionej
Ulubiony film?
Champion 2
Ekstraklasa czy Premiership w tv?
Premiership
Twoja największa zaleta?
Nie mnie oceniać
Twoja największa wada?
Pomidor
W jakim klubie widzisz siebie za 5 lat?
Jak najlepszym
Za 10?
Nie wybiegam tak daleko
Wymarzona liga, w której chciałbyś zagrać?
Bundesliga
Plan na „po karierze”? Coś związanego z piłką?
Na pewno coś związanego ze sportem
Które miejsce zajmie GKS w tym sezonie?
Mam nadzieję, że jak najwyższe
Kto awansuje do I ligi?
Drużyny z największą ilością punktów.
W bieżącym sezonie arbiter Malec sędziował w pięciu spotkaniach II ligi, w tym dwukrotnie w meczach GKS-u 1962 Jastrzębie. Były to mecze z MKS-em Kluczbork (zwycięstwo 5:1) oraz wyjazdowe spotkanie z Wartą Poznań (porażka 1:0). W sumie w tych pięciu meczach pokazał 20 żółtych kartek, jedną czerwoną oraz podyktował dwa rzuty karne.
Mecze prowadzone przez Pawła Malca w sezonie 2017/2018
Źródło: 90minut.pl

