Pierwsza setka Gorzały
Przed rozpoczęciem spotkania z Unią Racibórz trybuny przy Harcerskiej solidną porcją oklasków podziękowały Kamilowi Gorzale za przekroczenie bariery stu spotkań w barwach GKS 1962 Jastrzębie. Popularny "Gorzi" po raz setny zagrał w założonym przed niemal czterema laty klubie, kontynuującym tradycje dawnego wielosekcyjnego GKS Jastrzębie, dokładnie w Wielką Sobotę 19 kwietnia, kiedy podopieczni trenera Grzegorza Łukasika podejmowali Górala Żywiec. Z uwagi na to, że mecz był rozgrywany bez kibiców, uroczyste podziękowania dla Gorzały miały miejsce we wtorek. 25-letni pomocnik uczcił jubileusz golem z rzutu karnego oraz kilkoma pięknymi asystami przy trafieniach kolegów z drużyny.
Kamil Gorzała urodził się 24 sierpnia 1988 roku. Przygodę z futbolem zaczynał w Szkółce Piłkarskiej MOSiR Jastrzębie. W 2007 roku trafił z ekipy juniorów MOSiR-u do rezerw GieKSy, które, podobnie jak pierwsza drużyna, "robiły" awans po awansie, z klasy C do ligi okręgowej. Gorzała wyróżniał się w drugiej drużynie GKS Jastrzębie i zwrócił na siebie uwagę trenera Piotra Rzepki, który dał mu szansę debiutu w ówczesnej drugiej lidze (obecnej pierwszej) w meczu z Wisłą Płock. Gorzała wszedł na boisko w 72. minucie, zmieniając Witolda Wawrzyczka. W kolejnym sezonie, już za kadencji nieżyjącego już niestety Jerzego Wyrobka, również tylko raz pojawił się na murawie jako zmiennik Jarosława Wieczorka. Wiosną 2010 roku, na pół roku przed postawieniem w stan likwidacji MKS GKS Jastrzębie, Gorzała stał się podstawowym zawodnikiem drużyny, koronując dobrą rundę rewanżową dwiema bramkami z Ruchem Wysokie Mazowieckie. Po założeniu nowego GKS 1962 Jastrzębie, który wystartował w lidze okręgowej, Kamil Gorzała zdecydował się pozostać przy Harcerskiej. Od początku był jednym z najważniejszych ogniw drużyny, a z czasem dorobił się opaski kapitańskiej, którą niedawno oddał w godne ręce Kamila Jadacha. Czekamy na dwusetne spotkanie w barwach naszego klubu i życzymy zarówno Kamilowi, jak i sobie, aby była to jak najwyższa klasa rozgrywkowa.


