- FORTUNA 1 liga
Pierwsi w tym spotkaniu dogodną okazję stworzyli sobie łodzianie. W 2. minucie z kilkunastu metrów groźnie uderzał Fundambu, lecz Drazik nie dał się zaskoczyć. W kolejnych minutach nasz zespół egzekwował kilka stałych fragmentów gry, z których jednak nie było zagrożenia. W 21. minucie kontrę Widzewa zakończył niepilnowany na szesnastym metrze Możdżeń, ale trafił prosto w naszego golkipera. W odpowiedzi sprytnie z rzutu wolnego, tuż przy słupku, uderzył Feruga. Mleczko zdołał jednak w porę zareagować. Kilka minut później w polu karnym znalazł się Ali, lecz w ostatniej chwili został zatrzymany przez defensywę Widzewa.
Podczas pierwszej połowy kilkukrotnie nad stadionem przechodziła duża ulewa, która utrudniała zawodnikom obu drużyn utrzymanie równowagi. Lepiej w tych warunkach radzili sobie jednak, szczególnie w ofensywie, nasi rywale. W 31. minucie Drazik obronił uderzenie głową Fundambu z siedmiu metrów, ale sześć minut później był już bezradny. Ładną akcję Widzewa skutecznie sfinalizował Możdżeń i na przerwę Widzew schodził z jednobramkowym prowadzeniem.
Tuż po wznowieniu drugiej połowy futbolówka po raz drugi wpadła do naszej bramki. Sędzia jednak tego trafienia nie zaliczył z powodu pozycji spalonej Nowaka. Chwilę później z rzutu wolnego z ostrego kąta niecelnie uderzał Feruga, a w 52. minucie dobrą interwencją po uderzeniu Fundambu popisał się Drazik. W 60. minucie na bramkę Widzewa uderzał wprowadzony kilka minut wcześniej Apolinarski, dla którego był to debiut w naszym zespole, ale Mleczko nie był zmuszony do interwencji. Pięć minut później w jednej akcji kilkukrotnie zakotłowało się w naszym polu karnym, jednak bez celnego strzału na bramkę Drazika.
W 74. minucie po dłuższej nieobecności pod bramką Widzewa naszą akcję strzałem, niestety niecelnym, zakończył Skórecki. W odpowiedzi nad bramką Drazika uderzał Fundambu. Końcówka spotkania to w dużej mierze gra w środku pola. Nasz zespół mimo niekorzystnego wyniku nie był w stanie groźniej zaatakować i zagrozić bramce Mleczki. Ostatecznie notujemy piątą z rzędu porażkę, a o pierwsze w tym sezonie punkty powalczymy w najbliższą środę, kiedy zmierzymy się na wyjeździe z Puszczą Niepołomice.
25 września, Łódź, godz. 17:40
GKS Jastrzębie - Widzew Łódź 0:1 (0:1)
0:1 - Mateusz Możdżeń 37’
GKS Jastrzębie: Grzegorz Drazik - Mateusz Bondarenko, Szymon Zalewski, Patryk Skórecki (84. Wojciech Łaski), Farid Ali (54. Jakub Apolinarski), Dominik Kulawiak, Daniel Feruga (k), Marek Mróz (54. Kamil Jadach), Michał Rutkowski, Łukasz Zejdler (90. Filip Karmański), Daniel Rumin.
Widzew Łódź: Miłosz Mleczko - Filip Becht, Marcin Robak (77. Karol Czubak), Krystian Nowak, Patryk Mucha, Dominik Kun (82. Michael Ameyaw), Łukasz Kosakiewicz, Daniel Tanżyna, Mateusz Możdżeń (82. Bartłomiej Poczobut), Merveille Fundambu (77. Daniel Mąka), Mateusz Michalski (90. Sebastian Rudol).
Sędzia: Sebastian Rasmus
Żółte kartki: Skórecki, Apolinarski, Kulawiak (GKS).
Jakub Apolinarski urodził się 4 maja 1999 roku, a jego nominalną pozycją jest prawe skrzydło, choć z powodzeniem może także występować na lewej stronie, jak również na prawej obronie. Pierwsze piłkarskie kroki stawiał w klubie Polonia 1912 Leszno, skąd trafił do juniorskich zespołów Warty Poznań. Rundę jesienną sezonu 2018/2019 spędził w trzecioligowej Polonii Środa Wielkopolska, gdzie w 19 występach zdobył 7 goli, co zaowocowało transferem do Rakowa Częstochowa. W zespole spod Jasnej Góry zanotował w rundzie jesiennej sezonu 2019/2020 pięć występów w Ekstraklasie.
Wiosnę 2020 roku spędził w pierwszoligowej Warcie Poznań, występując w 13 spotkaniach, w których zdobył jednego gola, a na zakończenie rozgrywek świętował z „Zielonymi” awans do ekstraklasy. Po sezonie wrócił do Rakowa, a kolejnym Klubem na drodze Kuby będzie właśnie GKS Jastrzębie. Nasz nowy zawodnik ma na swoim koncie także 2 występy w reprezentacji Polski U-20 w rozgrywkach Elite League (przeciwko Włochom i Portugalii), prowadzonej przez trenera Jacka Magierę.
Jakub, witamy w GKS-ie i życzymy powodzenia!
Pierwsze minuty spotkania przebiegały pod dyktando Chrobrego. Gospodarze mieli kilka rzutów rożnych, po których nie było zagrożenia. Drazik musiał się jednak wykazać po uderzeniu Cywki z dystansu i spisał się bez zarzutu. Głogowianie dużo częściej byli w posiadaniu piłki, a nasz zespół podejmował nieliczne próby zaatakowania bramki Chrobrego, lecz bez efektów. W 31. minucie ponownie dobrze interweniował Drazik, po uderzeniu z dystansu, na które ponownie zdecydował się Cywka.
W końcowych dziesięciu minutach pierwszej połowy odważniej zaatakowaliśmy. Najpierw po centrze Alego w środek bramki główkował Rumin, a po chwili po dobrym dośrodkowaniu Ferugi z rzutu wolnego żaden z zawodników nie przeciął piłki na piątym metrze. W 39. minucie z kolei z kilkunastu metrów uderzał Mróz, ale Bieszczad nie dał się zaskoczyć. Trzy minuty później do sytuacji strzeleckiej z 17 metrów doszedł Bondarenko, uderzając jednak w taki sposób, że golkiper Chrobrego nie miał problemów z obroną. W doliczonym czasie gry ponownie wykazać się musiał Bieszczad, tym razem po uderzeniu zza pola karnego Alego. Pierwsza połowa miała zatem dwa oblicza. Najpierw przeważał Chrobry, lecz z biegiem czasu do głosu doszedł nasz zespół i częściej stwarzaliśmy zagrożenie pod bramką rywala, ale gole jednak nie padły.
Początek drugiej połowy był podobny do pierwszych minut spotkania. Chrobry miał przewagę, co skutkowało dwoma groźnymi sytuacjami. Najpierw jednak ofiarnie wślizgiem interweniował jeden z naszych obrońców, a po chwili niecelnie z dystansu uderzał Mandrysz. W odpowiedzi w 54. minucie ładną akcję naszego zespołu sfinalizował uderzeniem z 16 metrów Feruga, lecz futbolówka poszybowała obok słupka. W 60. minucie było blisko gola dla gospodarzy, gdy tuż obok słupka uderzał z narożnika pola karnego Ziemann. Pięć minut później świetną, indywidualną akcją w naszym polu karnym, mijając kilku zawodników, popisał się Banaszewski, ale nie w ostatniej chwili został powstrzymany przez naszych defensorów.
W 69. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie. Zawodnik Chrobrego po rajdzie lewą stroną zagrał przed bramkę, gdzie Machaj nie miał problemów z umieszczeniem piłki w naszej bramce. Po chwili bliski doprowadzenia do wyrównania był Feruga, lecz uderzył w boczną siatkę. Mimo, że do końca spotkania pozostało ponad 20 minut, to nasz zespół nie był w stanie sforsować dobrze funkcjonującej defensywy głogowian i ostatecznie wynik nie uległ zmianie.
19 września, Głogów, godz. 18:00
Chrobry Głogów - GKS Jastrzębie 1:0 (0:0)
1:0 - Mateusz Machaj 69’
Chrobry Głogów: Kacper Bieszczad - Michał Ilków-Gołąb (k), Oliver Praznovsky, Kamil Juraszek, Jarosław Ratajczak (57. Mateusz Machaj), Marcel Ziemann, Robert Mandrysz, Tomasz Cywka, Patryk Bryła, Maksymilian Banaszewski, Damian Kowalczyk (66. Mikołaj Lebedyński).
GKS Jastrzębie: Grzegorz Drazik - Mateusz Bondarenko, Mateusz Słodowy, Szymon Zalewski, Patryk Skórecki, Farid Ali (71. Kamil Jadach), Kryspin Szcześniak, Daniel Feruka (k), Marek Mróz, Łukasz Zejdler (86. Filip Karmański), Daniel Rumin.
Sędzia: Paweł Malec.
Żółte kartki: Praznovsky, Banaszewski, Cywka (Chrobry) oraz Szcześniak, Karmański (GKS).
Widzów: 725.

