Najlepszy piłkarz, przeciwko któremu grałeś?
Luquinhas
Najlepszy piłkarz, z którym grałeś?
Sebastian Szymański
Piłkarski idol?
Ronaldinho i Luka Modrić
Ulubiony zagraniczny klub?
Real Madryt
Najlepszy trener?
Przede mną dopiero początek przygody z piłką i od każdego trenera nauczyłem się czegoś innego, za co jestem im wdzięczny. Na ten moment trenerami, którzy najbardziej pomogli, są Rafał Klimowski i Krzysztof Dębek.
Najlepszy mecz w Twoim wykonaniu?
Przeciwko ŁKS 1926 Łomża w barwach Victorii Sulejówek.
Najgorszy mecz w Twoim wykonaniu?
Również w barwach Victorii Sulejówek przeciwko Polonii Warszawa na wyjeździe
Przesąd przed meczem?
Żadnego nie mam
Największy dowcipniś w GKS-ie?
Bartosz Jaroszek
Kto z GKS-u zrobi największą karierę?
Mam nadzieję, że kariera każdego potoczy się jak najlepiej
Hobby?
E-sport
Ulubiona potrawa?
Lasagne
Ulubiona muzyka/wykonawca?
Rap/Hip-Hop, a ulubiony artysta to Gedz
Ulubiona książka?
Grubson – Na szczycie
Ulubiony film?
Ciężko wybrać jeden, ale niech będzie Jesteś Bogiem
Ekstraklasa czy Premiership w tv?
Ekstraklasa
Twoja największa zaleta?
Dynamika
Twoja największa wada?
Łatwo się obrażam
Jak zajmujesz sobie czas podczas dni, kiedy przez siły wyższe nie trenujesz z drużyną?
Trenuję indywidualnie, gram na komputerze, oglądam filmy
W jakim klubie widzisz siebie za 5 lat?
Skupiam się na tym, co jest teraz i nie wybiegam zbytnio w przyszłość
Wymarzona liga, w której chciałbyś zagrać?
La Liga
Plan na „po karierze”?
Myślę, że coś związanego z piłką
Które miejsce zajmie GKS w tym sezonie?
Top 3
Kto awansuje do Ekstraklasy?
Podbeskidzie Bielsko-Biała, Stal Mielec, GKS Jastrzębie
Po spadku do II ligi, sezon 1989/1990 zaczynamy dalekim, ale atrakcyjnym wyjazdem na Lechię Gdańsk. Wiadomo było, że łatwo nie będzie, bo podstawowi zawodnicy, tacy jak Kretek, Biczak, Ryłko, Kuśmierski, Łuczak i Kraus opuścili szeregi GKS-u. Na ten mecz udaję się pociągiem. Po zwiedzeniu Starego Miasta oraz Jarmarku Dominikańskiego, tramwajem docieram na stadion Lechii. Wchodząc na stadion widzę dwie znajome twarze – chłopak i dziewczyna, którzy byli incognito. Najbardziej zagorzałych fanów Lechii jeszcze nie było. Na płocie wiszą cztery duże flagi GKS-u, a obok stoi dziewięciu kibiców naszej drużyny. Ja dołączam do nich. Po chwili przychodzi policja i każe nam przenieść się w inny sektor. Ściągamy flagi i na nowym sektorze nie rozwieszamy ich, bo policja informuje nas, że możemy je stracić.

Na meczu jesteśmy obstawieni, a na około obstawy znajdowali się kibice Lechii. Po meczu policja ładuje nas do wozu policyjnego. Zostawiają nas na stacji Gdańsk Wrzeszcz. Pierwsza kolejka, która podjechała, była pełna kibiców Lechii i musieliśmy się ewakuować z dworca. Przez las jakoś docieramy do stacji Gdańsk Główny. W pociągu spotykamy fanów Lechii, którzy jechali na wakacje w góry. Oddajemy im szalik Lechii, który został w wozie, gdy policjanci złapali jednego z ich kolegów. Dalsza droga na Śląsk upływa na spożywaniu alkoholu i śpiewaniu razem z kibicami Lechii piosenek o swoich klubach. Sam mecz przegrywamy 3:1, choć w 60. minucie doprowadzamy do remisu 1:1. Końcówka należała do gospodarzy, którzy zdobyli dwie bramki. W drugiej kolejce gramy u siebie z Zagłębiem Wałbrzych. Przegrywamy 0:1 po golu w drugiej połowie. Kibice Zagłębia nie pojawili się w Jastrzębiu.
5 sierpnia 1989 roku gramy mecz wyjazdowy z Siarką Tarnobrzeg. Gospodarze załatwiają sprawę w pierwszej połowie, strzelając dwa gole i do końca meczu nic się już nie dzieje. Na ten wyjazd udajemy się pociągiem w dwie osoby. Pech chciał, że kolejarze strajkowali i w okolicach Bochni mieliśmy przymusowy postój. Na stadion docieramy w drugiej połowie, a na miejscu był jeszcze jeden fan GKS-u. Razem w trzy osoby wywieszamy jedną flagę. Pod koniec meczu przychodzą kibice Siarki, chcąc pozbawić nas flagi i szalika. Po wymianie ciosów udaje nam się obronić barwy, a flagę ściągamy z płotu. Trzeci fan GKS-u, który był na meczu od początku, w czasie tej akcji, nie zwracając na nic uwagi, spokojnie oglądał sobie mecz. Po meczu rozmawiamy jeszcze z kibicami Siarki, a w podróż powrotną udajemy się razem z piłkarzami. W czwartej kolejce przyszło nam grać z ekipą Stali Stalowa Wola. Wreszcie zdobywamy jakiś punkt po marnym 0:0 i w tabeli jesteśmy na przedostatnim, 19. miejscu. Kibice z miasta rowerów nie pojawili się na naszym stadionie.

W następnej kolejce gramy derbowy mecz z Szombierkami, które tak jak my, opuściły najwyższą klasę rozgrywkową sezon wcześniej. W Bytomiu przegrywamy 4:1. Nasz honor ratuje Krzysztof Zięcik, strzelając gola z rzutu karnego. Jesteśmy na tym meczu dwoma autokarami w 100 osób. Tydzień później kolejny wyjazd, tym razem do stolicy na Gwardię. Docieramy do Warszawy przed południem w 50 osób jednym autobusem. W czasie meczu podchodzą do nas kibice Legii, chcąc wymienić się szalikami i odznakami. Mówimy im, żeby podeszli w czasie ich meczu na Łazienkowskiej, ponieważ po południu grali z GKS-em Katowice. Sam mecz zakończył się bezbramkowym remisem i dopisaliśmy do swojego konta jeden punkt, który niewiele zmieniał. Zajmowaliśmy po tym meczu ostatnie miejsce w tabeli. Po spotkaniu zwiedzamy Warszawę, a popołudniu udajemy się na mecz Legia Warszawa - GKS Katowice. Kibiców z Katowic przyjechało około 150, więc razem było nas w sektorze 200 osób. Tu także padł wynik 0:0 i oba GKS-y wywożą ze stolicy po punkcie. My udajemy się do autokaru, a kibice z Katowic na pociąg. Cztery dni później, w środę, graliśmy pucharowy mecz z Chemikiem Police na wyjeździe. Prawdopodobnie żaden fan GKS-u nie oglądał tej kompromitacji na żywo. Trener Duda dał w tym meczu szansę początkującym młodym piłkarzom, takim jak Mizia, Jaromin, Halama, Tomaszek, Kałka. Chemik zlał nas 4:1 i nasza pucharowa przygoda dobiegła końca… W siódmej kolejce gramy z zaprzyjaźnionym Moto Jelcz Oława. Liczyliśmy na wygraną, ale ponownie padł remis, tym razem 1:1. Nie dało się opuścić ostatniego miejsca w tabeli. Kibiców z Oławy pojawiło się około 20.
Środa, 13 września, to wyjazd na Stilon Gorzów, gdzie udajemy się w dwie osoby, a na miejscu jest już jeden kibic GKS-u, który przybył z piłkarzami. Razem jesteśmy w trzy osoby i wywieszamy jedną flagę. Podchodzą do nas kibice żużlowej Stali Gorzów i rozmawiamy z nimi, po czym przechodzimy z nimi w inny sektor, gdzie przeważnie siedzą kibice gości i wraz z 15 osobami ze Stali wspieramy GKS. Miejscowej młodzieży w młynie około 20 osób. Piłkarze notują czwarty remis w sezonie (0:0), po którym awansowaliśmy na 18. miejsce. W następnej kolejce gramy z Resovią Rzeszów. Po golu Krzysztofa Zięcika z rzutu wolnego wygrywamy 1:0 i dopisujemy do swojego konta pierwsze w sezonie trzy punkty. Była to jednak już dziewiąta kolejka. Ze stolicy Podkarpacia nikt się nie pojawił. Tydzień później kolejny daleki wyjazd, tym razem do Szczecina na Pogoń, gdzie pociągiem udaje się dwóch kibiców GKS-u, ale na stadionie raczej się nie ujawniają. Krzystolik strzela gola i Portowcy wygrywają 1:0. O kolejnych wyczynach kibiców i piłkarzy w następnym numerze.
Strajkowicz
- Do treningów w większych grupach nie możemy wrócić do momentu, kiedy będziemy mieli wyniki testów na obecność koronawirusa, dlatego zawodnicy cały czas pozostają w treningu indywidualnym. Testy mają odbyć się w dniach 7 lub 8 maja, a od 11 maja, czyli kolejnego poniedziałku, jeśli wszystko będzie dobrze, a zakładamy, że tak, wrócimy do zajęć w grupach sześcioosobowych. Oczywiście cały czas ze zdwojoną czujnością, żeby kontakt między zawodnikami ograniczyć do minimum. Dodatkowo od momentu, kiedy będzie możliwe korzystanie z szatni, żeby zachować względy bezpieczeństwa, zawodnicy będą korzystali z czterech szatni.
- Od pierwszego dnia, kiedy zostały zawieszone wspólne treningi, zawodnicy mieli szczegółowe rozpiski, od których po jakimś czasie troszkę odeszliśmy, daliśmy chłopakom trochę więcej swobody, bo to już było bardzo monotonne. Wprowadziliśmy rowery, do tego w miarę możliwości, jeśli tylko była szansa, trenowali z piłką, choćby poprzez zwykłą siatkonogę czy indywidualnie. Pod kątem przygotowania motorycznego dużo będzie zależało od tego, jak zawodnicy podeszli do swoich obowiązków w tym czasie. Oczywiście cały czas ich monitorowaliśmy, ale pewnych rzeczy nie da się sprawdzić. W ostatnich dniach obciążenia staraliśmy się dobrać w taki sposób, żeby były one zbliżone do takich obciążeń, jakie są w trakcie mikrocyklu, podczas którego w trakcie tygodnia jedna czy dwie jednostki są na obciążeniu bardzo dużym, meczowym, zbliżonym do 80-90%, a czasami nawet 100%.
- Na szczęście nikt w tej chwili nie zgłasza żadnych urazów. Jeśli chodzi o Adama Wolniewicza, to Adam jeszcze przed tą przerwą wchodził w trening jeszcze nie z przeciwnikiem, ale z piłką. Rozmawiałem jakiś czas temu z Adamem i wykonuje wszystkie ćwiczenia, więc jeśli wcześniej mówiliśmy, że ta runda jest dla niego stracona, to teraz przez tą sytuację jest szansa, że jeszcze pojawi się na boisku.
- Co do ewentualnych sparingów, to jesteśmy w jakiś sposób zabezpieczeni i umówieni z jedną czy dwoma drużynami, ale nie wszystko od nas zależy. Możemy dostać zgodę na wznowienie rozgrywek w dniu na przykład 6 czerwca, a do tego czasu być może będziemy mogli trenować tylko w zamkniętej grupie i nie będzie możliwości rozegrania żadnej gry kontrolnej.
Po nieudanym sezonie w II lidze, zakończonym bolesnym spadkiem do Ligi Wojewódzkiej, zarząd klubu miał dużo uwag do dotychczasowego sztabu szkoleniowego. Zmiana trenera była nieunikniona. Działacze postanowili zatrudnić Jerzego Kuliga. Nowy szkoleniowiec – w wywiadzie dla „Naszych Problemów” – stwierdził, że zespół boryka się z wieloma kłopotami. Wśród nich wymienił szczupłość podstawowej kadry, słabe rezerwy, zaniedbanie w wyszkoleniu technicznym zawodników, a także szereg niedociągnięć organizacyjnych.
Sezon 1974/75 wystartował w połowie sierpnia. Jastrzębianie przegrali w wyjazdowym meczu z Wawelem Wirek 1:0. Jednak w następnych 8 spotkaniach zespół Kuliga zaliczył serię bez porażki, przy czym stracił tylko jedną bramkę – w jedynym remisowym meczu z Wyzwoleniem Chorzów. Tak znakomita passa wywindowała GKS na drugie miejsce w tabeli – tuż za Rakowem Częstochowa. Stało się jasne, że te dwa zespoły stoczą wyrównaną walkę o awans do II ligi. Tymczasem piłkarze z Jastrzębia zaliczyli potknięcie z Walką Zabrze i Raków uciekł GKS. Rozjuszeni górnicy rozbili wówczas Zagłębiankę Dąbrowa Górnicza 5:0, a w następnym meczu miało rozstrzygnąć się, kto jest najlepszy w lidze. Mecz w Częstochowie toczył się jednak pod dyktando Rakowa, który pokonał GKS 2:0. Mimo to jastrzębianie nie składali broni. W kolejnym meczu rozgromili Siemianowiczankę 5:0, a dzięki porażce Rakowa z Wyzwoleniem, wskoczyli na fotel lidera. Remis GKS z Pszowem w ostatniej kolejce jesieni kosztował jednak utratę tej pozycji na rzecz rywali z Częstochowy.
Runda jesienna pokazała, że jeśli GKS chce liczyć się w walce o awans, to w każdym meczu musi walczyć o zwycięstwo, bowiem – przy tak wyrównanej rywalizacji z Rakowem – liczy się każdy punkt. Początek rundy wiosennej można było uznać za pomyślny. Dwa zwycięstwa i dwa remisy (z
Górnikiem Knurów i Wyzwoleniem Chorzów, a więc pretendentami do awansu) pozwoliły wywalczyć pozycję lidera. Po tych 4 meczach rundy wiosennej trener Kulig ocenił, że choć początek był udany, to wciąż było wiele do poprawienia. Miał tu na myśli słabą skuteczność oraz przestoje w grze. Wyraził jednak nadzieję, że te mankamenty zostaną poprawione i zespół wywalczy ponowny awans do II ligi. I rzeczywiście, jego podopieczni w następnych meczach odnieśli cztery kolejne zwycięstwa. Dawało to w sumie serię 8 meczów bez straty gola! Sposób na pokonanie naszego bramkarza znaleźli dopiero w 24 kolejce zawodnicy Zagłębianki Dąbrowa Górnicza. Decydujący o awansie okazał się mecz w Jastrzębiu pomiędzy GKS a Rakowem. Spotkanie było niezwykle zacięte, ale to gospodarze zdobyli jedyną bramkę. Do końca pozostał jeden mecz – na wyjeździe jastrzębianie zremisowali z Siemianowiczanką 2:2 i ostatecznie zajęli pierwsze miejsce w grupie. To z kolei kwalifikowało GKS do baraży o II ligę.
Jastrzębie znalazło się w IV grupie barażowej wraz z Unią Tarnów, Unią Racibórz i Zagłębiem Lubin. Rywalizacja ta wzbudziła ogromne zainteresowanie wśród kibiców (dotychczasowe zmagania ligowe obserwowało ok. 500-1000 widzów). Pierwszy mecz, w Tarnowie, zakończył się porażką GKS 1:2. Ktoś w klubie wymyślił wyjazd na mecz w dniu spotkania. Kilka godzin spędzonych w autobusie, podczas gdy za oknami panował niemożliwy upał, dało się piłkarzom we znaki. Zresztą, zespół przywiózłby punkt z Tarnowa, gdyby nie karny w ostatniej minucie… U siebie jednak GKS był nie do zatrzymania. Najpierw, przy 5 tysiącach kibiców, podopieczni Kuliga pokonali Unię Racibórz 2:0, następnie, również na ul. Kasztanowej, zwyciężyli Zagłębie 3:1 (hat-trick Józefa Ziai), wreszcie w rewanżu pokonali Tarnów 2:0 (dwa gole Ziai). Teraz trzeba było wywieźć korzystne rezultaty z Raciborza i Lubina. W pierwszym meczu to się udało. Nieoceniony Ziaja zdobył jedyną bramkę i GKS miał II ligę na wyciągnięcie ręki. Niestety, w Lubinie Jastrzębie przegrało 1:0. Ziaja zmarnował kilka setek, po czym zameldował się w składzie… Zagłębia Lubin. I tak, w dość kontrowersyjnych okolicznościach, to lubinianie cieszyli się z awansu do II ligi.
Nasz Klub zaproponował firmom reklamę na klubowych kanałach społecznościowych (strona internetowa, Facebook, Twitter, Instagram, YouTube) oraz umieszczenie logo na koszulce meczowej pierwszej drużyny na przyszły sezon w zamian za pomoc szpitalom w walce z pandemią. Czy akcja się udała? Zdecydowanie tak!
Pierwszą firmą, która dołączyła do akcji, jest Pamapol S.A., polskie przedsiębiorstwo zajmujące się produkcją dań gotowych - wicelider branży przetwórstwa mięsno-warzywnego w Polsce. Firma Pamapol przekazała 14 000 swoich produktów marek Healthy Mind - Smaczne Naturalnie i Spichlerz Rusiecki, o łącznej wadze 6 ton! Produkty trafiły do pracowników szpitali zakaźnych w Cieszynie i Raciborzu, a także do pracowników szpitali w Jastrzębiu-Zdroju i Cieszynie.
Szczegółowa relacja z przekazania produktów – KLIKNIJ TUTAJ
Relacja wideo – KLIKNIJ TUTAJ
Galeria zdjęć – KLIKNIJ TUTAJ 
Drugą firmą, która się do nas odezwała i zdecydowała na pomoc, była firma Essity - międzynarodowa korporacja zajmująca się opracowywaniem, produkcją i sprzedażą środków ochrony osobistej oraz artykułów medycznych i usług w zakresie higieny, a ponadto lider tej branży na rynku, która ufundowała czyściwa papierowe oraz papier toaletowy marki TORK, o wartości ponad 20 tysięcy złotych!
Szczegółowa relacja z przekazania produktów – KLIKNIJ TUTAJ
Relacja wideo – KLIKNIJ TUTAJ
Galeria zdjęć – KLIKNIJ TUTAJ

Z kolei w czwartek, 22 kwietnia, odwiedziliśmy wspólnie z firmą Autoland szpitale zakaźne w Cieszynie i Raciborzu. Autoland, którego siedziba znajduje się w pobliskich Pawłowicach, od 1990 roku zajmuje się produkcją kosmetyków samochodowych i płynów eksploatacyjnych, ale w dobie pandemii stworzyła wysokiej jakości płyn do dezynfekcji rąk i powierzchni BIO-CLEAN . Do placówek w Cieszynie i Raciborzu trafiło niemal 1000 litrów takiego płynu!
Szczegółowa relacja z przekazania produktów – KLIKNIJ TUTAJ
Relacja wideo – KLIKNIJ TUTAJ
Galeria zdjęć – KLIKNIJ TUTAJ 
- Ostatnie tygodnie to bardzo intensywny czas nas wszystkich. Praca, która dała realną pomoc okolicznym szpitala w dobie korona wirusa. Chciałbym podziękować zarówno firmom, które już dołączyły do akcji, czyli Pamapol, Essity Poland, Autoland i Lavendas, ale też pracownikom klubu, którzy włożyli całe swoje serce w przygotowanie tego wszystkiego. Akcja trwa nadal i zdradzę tylko, że na pewno nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa - mówi prezes GKS-u Jastrzębie, Dariusz Stanaszek.
W tym miejscu chcielibyśmy także podziękować naszym kibicom, którzy także włączyli się do pomocy oraz Związkom Zawodowym:
- NSZZ “Solidarność” Komisja Zakładowa KWK Zofiówka
- NSZZ “Solidarność” Jastrzębie-Bzie-Dębina
- Związek Zawodowy “Kadra” KWK Jas-Mos
- Związek Zawodowy Górników Jastrzębskiej Spółki Węglowej S.A. Jas-Mos.
Nasza akcja odbiła się szerokim echem w mediach, ponieważ pisały i mówiły o niej m.in. Polsat Sport, Radio Zet, Katowicki Sport, Dziennik Zachodni, gol24.pl, raciborz.com.pl, ox.pl - portal śląska cieszyńskiego, Portal Spożywczy, czy Jasnet.pl.
Kolejną z akcji, którą przeprowadzimy w ramach akcji #WykopmyWirusa, będzie licytacja samochodu Zastava 750 z 1980 roku, który ufundowała firma Lavendas, a o szczegółach przeczytacie niebawem!

