Przedstawiamy składy GKS-u Jastrzębie i Bruk-Bet Termaliki Nieciecza na spotkanie 33. kolejki Fortuna 1 Ligi. Początek meczu o godzinie 17:40.
GKS Jastrzębie: 81. Mariusz Pawełek - 7. Patryk Skórecki, 8. Kamil Jadach, 10. Farid Ali, 16. Dominik Kulawiak, 17. Kamil Szymura (k), 20. Damian Tront, 21. Marek Mróz, 28. Kamil Adamek, 32. Bartosz Jaroszek, 94. Dawid Gojny.
Ławka rezerwowych: 1. Grzegorz Drazik, 3. Mateusz Słodowy, 9. Petr Galuska, 11. Dominik Szczęch, 15. Daniel Szczepan, 22. Filip Karmański, 23. Daniel Liszka, 24. Michał Mydlarz, 93. Adam Wolniewicz.
Bruk-Bet Termalica Nieciecza: 99. Tomasz Loska - 3. Marcin Grabowski, 5. Vlastymir Jovanović, 7. Roman Gergel, 11. Patrik Miśak, 13. Mateusz Grzybek, 18. Piotr Wlazło, 19. Michał Bezpalec, 23. Marcin Wasielewski, 32. Jonatan de Amo, 77. Artem Putivtsev.
Ławka rezerwowych: 22. Karol Dybowski, 9. Matej Jelić, 10. Florin Purece, 16. Martin Miković, 17. Feiz Shamasin, 33. Michał Orzechowski, 34. Tomasz Matuszewski, 91. Paweł Oleksy, 96. Przemysław Szarek.
Sędziami asystentami będą Maciej Majewski i Jakub Jankowski, a sędzią technicznym Albert Różycki. W tym sezonie sędzia Malec prowadził trzy mecze GKS-u Jastrzębie, których bilans to dwa zwycięstwa i jeden remis. Wygrane mecze to starcia z właśnie Bruk-Betem w ramach I rundy Pucharu Polski i na wyjeździe z Odrą Opole, a remis padł na inaugurację sezonu w Niepołomicach. W sumie Paweł Malec prowadził w tym sezonie 15 spotkań, w których pokazał 76 żółtych kartek, dwie czerwone i podyktował 4 rzuty karne.
- Nie wiem, czy remis w tym spotkaniu jest wynikiem sprawiedliwym, bo mieliśmy klarowniejsze sytuacje pod bramką przeciwnika. Brakowało „kropki nad i”, jak choćby w przypadku Petra Galuski czy Farida Alego. Szkoda tego, bo w pierwszej połowie też były sytuacje, które mogliśmy zamienić na bramkę. Nie wykorzystaliśmy ich i przez to pojawiła się nerwówka. Widać jednak, że jest w zespole jedność, jeden walczy za drugiego i każdy chce, przez co przeciwnik też nie stworzył sobie zbyt wielu sytuacji.
- Byliśmy przygotowani przez trenera na to, co Olimpia może zagrać. Rywale mieli właściwie jedną groźną sytuację, gdy Bartek Jaroszek wybijał piłkę z linii bramkowej po moim błędzie. To pokazuje, że jesteśmy zespołem, pomagamy sobie i oby wyglądało to do ostatniego meczu tak, jak dzisiaj. Grudziądz to jest jednak ciężki teren, również walczą o utrzymanie, przez co takie mecze nie są łatwe, ale pokazaliśmy, że jesteśmy drużyną.
- Żaden mecz nie jest łatwy i my też czekamy w końcu na to przełamanie u siebie. Był zalążek dobrej gry do momentu straty głupiej bramki w meczu z Podbeskidziem, bo rywale kreują sobie sytuacje z naszych strat przy wyprowadzaniu piłki, czym ich napędzamy. Musimy być przede wszystkim cierpliwi i przygotowywać spokojnie akcje od tyłu, a wtedy będzie dobrze.
- Z przodu mamy doświadczonych zawodników, więc pytanie o zimną krew czy celne strzały powinno być raczej do nich. Brakuje nam bramki, żeby to „poszło”, bo w tym momencie rywal by się odkrył, więc musimy się w końcu przełamać. Chciałbym też w końcu wygrać mecz u siebie, przy Harcerskiej, bo czekamy na to już długo.

